Prometeusz był jednym z kilku olbrzymów, sługów Zeusa, którzy mieli potężne moce. Był także wynalazcą. Pewnego dnia wpadł na pomysł, by ulepić z gliny człowieka – i to była pierwsza żyjąca istota ludzka, jaka otworzyła oczy. Kiedy jego dzieci zaczęły prowadzić normalne życie, zabrakło im ognia, więc ten wykradł go swoim boskim sąsiadom i ofiarował ludziom. Był nieposłusznym olbrzymem, kpił ze wszystkich, raz nawet postanowił zakpić z Zeusa, co zesłało na niego klątwę. Rozwścieczony, upokorzony dowcipem Zeus rozkazał przybić Prometeusza do najwyższego szczytu skały na Kaukazie, gdzie codziennie miał przylatywać ogromny orzeł i wyszarpywać z niego wnętrzności, a te z kolei potem odrastały. To miała być jego pokuta. Ponadto Zeus zesłał ludziom Pandorę, która przyniosła ludziom wszystkie możliwe nieszczęścia i katastrofy. Kiedy Herakles uznał, że Prometeusz dość się nacierpiał, uwolnił go, a ten do końca swoich dni musiał tylko chodzić z pierścieniem na palcu, wykutym ze skały, na której był uwięziony. Co było przed Bogami? Coś musiało być przecież, a ten mit stara się na to pytanie odpowiedzieć. Na początku był Chaos, jeden wielki burdel, nieuporządkowany bałagan wszechrzeczy, wielki kosmiczny miszmasz wszystkich wymiarów, światów, planet. Bogowie są jeszcze tylko znaczeniem, nie istnieją. Z Chaosu udało się wydostać dwóm bóstwom – Uranosie i Gaji. Potem poszło z górki, zaraz później pojawiły się Ziemia, Woda, Ogień, Życie, Zwierzęta. Uranos i Gaja byli ojcami wszystkiego, udało im się założyć trzy rody: tytanów, kiklopów oraz sturakich. Tytani byli bardzo potężni, więc Uranos kazał wtrącić ich do lochu, ponieważ bał się ich. Na to jednak nie zgodził się Kronos. Udało mu się okaleczyć ojca i dzięki temu zostać władzą absolutnym wszechświata. Dalsze przypadki były bardzo konfliktowe, ale w efekcie narodzili się bogowie: Hera, Hades, Demeter, Hestia oraz Posejdon. Oraz oczywiście przyszły bóg świata, czyli Zeus. Po długich bitwach zwyciężyli bogowie i podzielili się władzą, każdy otrzymał swoją działkę i tak rozpoczęła się wielka era mitów greckich.
Kategorie
- Mity (3)
- Najnowsza (15)
- Starożytność (7)
- Wojny (12)
- Wojsko (10)
Westerplatte
Najbardziej trudnym do obrony był południowy odcinek Westerplatte, gdzie krzaki i drzewa, ograniczając pole obserwacji naszych posterunków pozwalały nieprzyjacielskim żołnierzom podejść niepostrzeżenie pod mur. Tam niemieccy saperzy założyli ładunki wybuchowe. Żaden z niemieckich żołnierzy, biegnących do pierwszego ataku nie spodziewał się, że po ostrzale z dział pancernika obrońcy mogą stawić silny opór. Niemcy biegli wprost pod lufę wielkiego karabinu maszynowego; co najmniej kilkunastu żołnierzy nieprzyjacielskich padło w tej próbie sforsowania polskiej obrony. Po chwili odezwały się karabiny z placówki Prom, doskonale zamaskowane, o istnieniu której Niemcy nie wiedzieli. Żołnierze niemieccy poderwali się do ataku, ale na próżno, ponownie rozprószył ich celny atak. Przed wpół do siódmej wysłano informacje o wycofaniu się grupy niemieckiej z powodu dużej ilości ofiar. Niemcy odstępowali, zabierając z pola rannych i zabitych. Pancernik tego dnia otworzył ogień po raz drugi, ale tym razem kanonada trwała pól godziny. Przed godziną dziewiątą, niemiecka piechota morska, wsparta działem ponowiła atak. Sytuacja polskich obrońców była już znacznie trudniejsza, ponieważ zdradzono pozycje promu, odpierając pierwszy atak. Załoga promu liczyła dwadzieścia jeden osób, a naprzeciw nich Szlo prawie stu esesmanów i żołnierzy piechoty morskiej. Dowództwo promu zdało sobie sprawę, że nie ma szans na zwycięstwo w obliczu silniejszego liczebnie wroga, więc wycofywali się do wartowni numer 1. Niemcy ruszyli za nimi. Przekazano dowództwu meldunek, że zbliżają się do polskiej wartowni. Ściany wartowni zaprojektowano tak, aby mogły osłonić załogę przed odłamkami i pociskami karabinowymi, ale nie mogłyby wytrzymać wybuchów pocisków artyleryjskich, ale wartownie miały swoje sekrety. Do marca 1939 roku znali go tylko oficerowie i nieliczni podoficerowie. Reklama: cambridge academy groupon