31Churchill przyjmował w nim swoich ministrów i wyższych oficerów. To właśnie w tych bunkrach podejmowano najważniejsze decyzje. Było tam także centrum dowodzenia, gdzie spływały raporty ze wszystkich linii frontu. Wyposażone było w radia, telefony i telegrafy. Uzyskane informacje natychmiast nanoszono na mapy. Centrum dowodzenia działało 24 godziny na dobę, bez względu na naloty. W schronie znajdowały się także pomieszczenia mieszkalne. Urzędnicy najwyższego szczebla mieli prywatne kwatery. Inni sypiali niżej, w tak zwanym doku. Pomieszczenie było bardzo niskie i służyło wyłącznie za sypialnię, ale zapewniało pełną ochronę przed bombami. Naloty systematycznie niszczyły brytyjski system łączności, a bez łączności nie można było kierować wojną. Dlatego konieczna była sieć podziemnych tuneli. Rozpoczęła się zażarta wojna o komunikację. Zniszczenie łączności przeciwnika daje znacznie większe szanse na pokonanie go. Dzięki łączności z centrum Faradaya, Churchill utrzymywał łączność, ale i tę łączność systematycznie niszczono. Londyn był najbardziej niebezpiecznym miejscem; był to sam środek linii frontu. Schrony służyły także generałowi Einsenhaurerowi. Poza tym nie wiele jest o nich wiadomo. Był to wielki wysiłek, nieporównywalny z innymi projektami wojennymi. Ludzie na górze nie mieli pojęcia, co się dzieje. Nawet niewielu współczesnych nie wie, co kryją londyńskie podziemia. Zbudowany w podziemiach miast kompleks sięgał korzeniami dawniejszego konfliktu. Jeszcze na długo przed wojną, agresywna polityka Hitlera wywołała w Londynie panikę. Wierzono, że na stolicę spadną bomby z gazem. Potrzebowano schronów, jednak ich budowa była zupełnie nowym przedsięwzięciem. Do współpracy zaproszono inżynierów budownictwa oraz architektów. Churchill nie był zwolennikiem takiego rozwiązania już od czasów I wojny, uważając, że chowanie się pod ziemią to rodzaj tchórzostwa. Pierwsze zlecenie znalezienia odpowiedniego schronu dla rządu, inżynier brytyjski otrzymał w 1938 roku. Rozpoczęła się wtedy budowa najbardziej tajemniczej sieci podziemnych schronów oraz tuneli w historii Anglii.

1W Paryżu Rommel spotkał się z dowódcą frontu zachodniego.Do tych dwóch ludzi miał dołączyć Hitler. Chcieli przekonać Hitlera do zakończenia wojny na zachodzie. Niestety, ale stanowisko rządu niemieckiego było zupełnie odmienne od tego, jakie reprezentował Rómmel. Dwudziestego siódmego czerwca Rommel i Hitler spotkali się po raz ostatni. Wtedy Hitler nawet nie dopuścił go do głosu, a w tym samym czasie Steufenberg przygotowywał zamach na życie dyktatora. Była to jedyna metoda, by położyć kres zabijaniu, uwolnić się od zbrodniczego reżimu, uratować ojczyznę i osobisty honor wielu ludzi. Jeśli ktoś wiedział, co się dzieje, musiał próbować to zakończyć. Wysłano emisariusza do Rommela, który powiadomił go o mającym się wkrótce odbyć zamachu. Była to ostatnia próba pozyskania Rommela dla planu pozbycia się Hitlera. Spiskowcami kierował rozsądek i determinacja. Ludzie ci mieli szeroko otwarte oczy i doskonale wiedzieli, co dzieje się wokoło. Hitlerowi od dłuższego czasu podawano fałszywe informacje, dotyczące sytuacji na wszystkich frontach, a dodatkowo, jego obsesja na punkcie wielkiej III Rzeszy i panowania nad całym światem nadal była silna. Ostatnia namowa do współpracy przy zamachu udała się.Cztery dni później Rommel jeszcze raz zaapelował do Hitlera, ale ponownie bezskutecznie. Informował Hitlera o faktycznej sytuacji armii niemieckiej. Było to przesłane za pomocą telegramu. Tym samym, całkowicie nieświadomie wydal na siebie wyrok. Oczywiście, Rommel nie spodziewał się odpowiedzi, ale miał zuchwały plan zakończenia wojny na własną rękę. Chciał skapitulować i oddać Francję Amerykanom, Anglikom i Francuzom. Miał nadzieję, że w obliczu ataku na Hitlera w Berlinie, wejście aliantów przebiegnie stosunkowo gładko, a to oznaczałoby koniec Hitlera. W ten sposób chciał jak najlepiej przysłużyć się ojczyźnie. Wiedział, że w tej sytuacji konieczny jest rozejm z aliantami, bo inaczej dojdzie do tragedii. Gdyby udało mu się zakończyć wojnę, nie byłoby nalotów na Drezno, a setki miast nie zostałyby zniszczone. Przypuszcza się, że po dwudziestym lipca zginęło znacznie więcej żołnierzy, niż przed tą datą. Straty były ogromne, zwłaszcza, że alianci dążyli do całkowitego rozgromienia Niemiec, jako ostateczna rozprawa z Hitlerem. Rómmel codziennie jeździł na front i doskonale widział, co się tam dzieje.Musiał zdobyć zaufanie dowódców i przekonać ich, by poparli jego plan pokojowy. Dwa razy ryzykował życie, by ratować swoich ludzi: raz pod Al. Alamein, kiedy się wycofał wbrew rozkazowi, a drugi raz, spiskując z podległymi mu dowódcami. Siedemnastego lipca Rommel udał się do generała, powiernika Hitlera, próbując i jego przeciągnąć na swoją stronę i przekonać o swej racji. W tym samym czasie myśliwce RAFu startowały już do walki. Centrum operacji była miejscowość w Normandii. Tam piloci odkryli samochód na drodze, do którego otworzono ogień. Strzelano do wszystkich pojazdów, jakie się tylko pojawiły w zasięgu ognia, nie wiedziano, kto jest w środku. Ciężko rannego Rommela zabrano do szpitala wojskowego. Rómmel doznał poważnych uszkodzeń Glowy. Trzy dni później Steufenberg zdetonował bombę w kwaterze głównej Hitlera, ale zamach się nie udał. Następnego dnia Hitler odwiedził rannych. Rommel, pisząc do rodziny, doskonale wiedział, że jego listy są czytane. Powoli wracał do zdrowia, ale lewe oko nadal było obrzmiale. Rómmel codziennie jeździł na front i doskonale widział, co się tam dzieje.Musiał zdobyć zaufanie dowódców i przekonać ich, by poparli jego plan pokojowy. Dwa razy ryzykował życie, by ratować swoich ludzi: raz pod Al. Alamein, kiedy się wycofał wbrew rozkazowi, a drugi raz, spiskując z podległymi mu dowódcami. Siedemnastego lipca Rommel udał się do generała, powiernika Hitlera, próbując i jego przeciągnąć na swoją stronę i przekonać o swej racji. W tym samym czasie myśliwce RAFu startowały już do walki. Centrum operacji była miejscowość w Normandii. Tam piloci odkryli samochód na drodze, do którego otworzono ogień. Strzelano do wszystkich pojazdów, jakie się tylko pojawiły w zasięgu ognia, nie wiedziano, kto jest w środku. Ciężko rannego Rommela zabrano do szpitala wojskowego. Rómmel doznał poważnych uszkodzeń Glowy. Trzy dni później Steufenberg zdetonował bombę w kwaterze głównej Hitlera, ale zamach się nie udał. Następnego dnia Hitler odwiedził rannych. Rommel, pisząc do rodziny, doskonale wiedział, że jego listy są czytane. Powoli wracał do zdrowia, ale lewe oko nadal było obrzmiale.