12Broń snajperska jest typową bronią do walki na duży dystans i doskonale się do tego celu nadaje. Człowiek, który obsługuje taką broń to oczywiście snajper, czyli człowiek, który wybitnie opanował techniki strzeleckie, ponieważ w przypadku strzelania snajperskiego nie wystarczy potrafić pociągnąć za spust, ale trzeba doskonale znać warunki atmosferyczne panujące, dookoła ponieważ nawet najmniejszy podmuch wiatru na odległości dwóch kilometrów diametrycznie zmieni trajektorię lotu pocisku, a więc snajper musi to wszystko przewidzieć i opanować na tyle obsługę takiej broni, aby być skutecznym, ponieważ od tego właśnie zależy to czy on przeżyje, ponieważ każdy nietrafiony strzał powoduje większe ryzyko wykrycia, a wykryty snajper najczęściej zostaje bardzo szybko zlikwidowany, co jest dość smutne. Misje snajperskie są najczęściej misjami w samotności. Snajperzy muszą zlikwidować cel z jak największą skutecznością. Broń snajperska najczęściej jest bronią wyposażoną w lunetę, które fikcyjnie przybliża nam cel. Pierwotna broń do ataku z dystansu to oczywiście łuk, który był wykorzystywany już w starożytności do między innymi polowań na zwierzynę przez myśliwych i oczywiście zdawał znakomicie egzamin, ponieważ zastosowanie łuku przetrwało bardzo długi czas. Łuk to bardzo porasta broń w budowie, ponieważ wykorzystuje w swoim składzie jedynie jakiś kij, który charakteryzuje się odpowiednia elastyczności i oczywiście cięciwą, która napinana daje nam możliwość miotania pociskami, jakimi są oczywiście strzały. Strzały w łuku są niekiedy bardzo śmiercionośne, ponieważ największą tajemnicą skuteczności strzał jest ich zakończenie i oczywiście między innymi również to gdzie trafimy nasz cel. Trafienie w serce, albo jakiś inny bardzo wrażliwy cel oznacza niemalże natychmiastową śmierć. Bardzo często strzały wystrzeliwane łuku były zatruwane, co oczywiście nawet przy małym draśnięciu powodowało dostanie się trucizny do krwi, co w konsekwencji powodowało powolną i często bolesną śmierć celu trafionego przez strzałę.Kolejny etap rozwoju łuku to oczywiście kusza. Konstruktorów kuszy zainspirowało oczywiście działanie łuku, który sprawdzał się przez tyle set lat i niósł śmierć tak wielką skutecznością, a więc dlaczego by nie możne udoskonalić takiego przedmiotu. Kusza to już bardziej zaawansowany przedmiot, ponieważ wykorzystano tutaj już użycie spustu, który powodował natychmiastowe zwolnienie cięciwy i wystrzelenie pocisku, którym już nie była strzała tylko bełt. Oczywiście bełt jest bardzo podobny do strzały jednak jest o wiele krótszy i najczęściej nie posiada grotu, ale jest zaostrzony. Bełty są miotane z większą prędkością, a więc mogą być wystrzeliwane na większe odległości, co zwiększa zasięg kuszy. Jest to przewaga kuszy nad łukiem, ale oczywiście strzelanie z łuku odbywa się szybciej, ponieważ ponowne załadowanie kuszy musie trochę potrwać i poza tym zabiera więcej siły, ponieważ naciągnięcie cieńcie kuszy wymaga o wiele więcej siły niż ma się to w przypadku używania łuku. Obydwie bronie są śmiercionośne.

9Ponownie Niemcy musieli wycofać się. Ich dowódca został śmiertelnie ranny. W raportach pisano, ze przejęcie Westerplatte przez grupy szturmowe jest niemożliwe, również próby przedostania się przez kanał i wzięcie Westerplatte od zachodu zakończyły się fiaskiem. Bombowce nurkujące JU87 nadleciały drugiego września wieczorem. Sześćdziesiąt samolotów przez czterdzieści minut atakowało polską placówkę; zrzuciły osiem i pól tony bomb. Jedna z nich, najcięższa trafiła w wartownię numer 5, zabijając całą załogę. Uszkodzony został budynek koszar i zerwana łączność telefoniczna. Gdyby tuż po nalocie niemieccy żołnierze podjęli szturm, zapewnie nie udałoby się ich zatrzymać. Wyrwa, jaka powstała w naszej obronie po zniszczeniu wartowni była zbyt duża. Rozmowa dowódcy Westerplatte, majora Henryka Sucharskiego z jego zastępca odbyła się w podziemiach koszar. Sucharski miał pewne prawo do poddania się, zwłaszcza, że rozkaz obrony wyznaczony był na dwanaście godzin, tyle obrońcy Westerplatte mieli wytrzymać. Sprawa kapitulacji wyszła dopiero czwartego września w czasie narady oficerów i podoficerów. Wszyscy jednogłośnie uznali, że należy walczyć nadal. Trzeciego września Wielka Brytania i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom, a ludzie w Warszawie wiwatowali na cześć sojuszników, wierzyli, że na Bałtyk wpłynie potężna flota brytyjska, a silna armia francuska uderzy na Niemcy. Francuscy dowódcy nie byli skłonni do planowania większych działań ofensywnych. Uznały ponadto, że szybkie postępy wojsk niemieckich w Polsce czynią tę operację zbytecznymi. Zaobserwowano ruch na francuskich lotniskach, a nalot na punkty strategiczne wywołałoby pożądany efekt, jednak rządy Francji i Wielkiej Brytanii odrzucały taką możliwość, ale były to samoloty z ulotkami. Radiostacja na Westerplatte znaczona, milczała, nasłuchiwano jedynie wiadomości radiowych, z których wynikał coraz tragiczniejszy obraz stacji w Polsce. Żaden z polskich żołnierzy nie mógł przypuszczać, że za deklaracją wypowiedzenia wojny Niemcom, Wielka Brytania i Francja nie podejmą poważniejszych działań bojowych. Z każdym dniem ataki przybierały na sile. Niemcy wprowadzili do ataku torpedowce i trałowce, które ostrzeliwały Westerplatte od strony morza. Lotnictwo ponawiało ataki. Wobec samolotów, żołnierze na Westerplatte, pozbawieni broni przeciwlotniczej byli całkowicie bezradni. Bombardowaniom z morza i powietrza towarzyszył silny ostrzał, prowadzony przez moździerze. Ich pociski spowodowały poważne uszkodzenie budynku koszar. Nie było już szans na odsiecz. Polska marynarka ponosiła dotkliwe straty. Na lądzie wojska również odnosiły szybkie sukcesy. Meldunki z frontu tworzyły dla Polaków obraz katastrofy. W ciągu siedmiu dni obrony Westerplatte zginę piętnastu żołnierzy, a kilkudziesięciu zostało rannych. Major Sucharski poddał Westerplatte z ciężkim sercem, bólem i stratami w ludziach.