Wojna jest to bardzo trudny stan podczas którego ginie bardzo wiele istnień często nie winnych. Wojna nie wybiera, czyli jeśli ktoś jest w jej polu rażenia może bardzo tragicznie skończyć. Wojna niszczy wszystko, czyli domy, sklepy, ale przede wszystkim ludzi po tego typu zdarzeniu mało, kto może dojść do siebie, ponieważ jest to ogromna trauma. Wojna rozpoczyna się, dlatego ponieważ jakieś państwa nie mogą się dogadać wtedy decydują się na akcję zbrojną. Wojna, co najgorsze może trwać nawet kilka lat. W naszej historii odnotowaliśmy już kilka takich wojen jedną z największych, z jakimi przyszło się zmierzyć Polsce była druga wojna światowa jej pozostałości widać po dziś dzień na fotografiach i licznych zapiskach z tamtego czasu. Wojna na pewno nie jest niczym dobrym, w tym czasie stoi przemysł nikt nie pracuje tylko walczy o to żeby przeżyć, wiec pokarmu też nie ma. Wojna nie kieruje się żadnymi prawami ponieważ w niej nie liczy się moralność czy prawo tylko wygrana, walczy się do momentu kapitulacji danego kraju. Okupacja jest to inaczej zajęcie danego terenu, naturalnie poprzez użycie siły zbrojnej. Każdy teren ma wydzieloną granicę, jednak w przypadku ataku najczęściej zostają one naruszone, co okazuje się bardzo wielką stratą nie tylko dla rządu ale przede wszystkim dla obywateli. Ma to miejsce w Iraku, dlatego też państwa sąsiadujące zdecydowały się posłać tam swoje wojsko, aby pilnowało, ono sytuacji jak tam panuje. Oczywiście nie jest to takie proste, ponieważ Irakijczycy zbrojnie przeciwstawiają się okupacji. Państwo okupowane traci swoje prawa, ponieważ nie jest już autonomiczne, wszyscy się mieszają od niego, nawet polityka jest prowadzona pod nadzorem innych. Jest to na pewno dla krajów okupowanych bardzo nie wygodne nic, więc dziwnego, że bardzo często odpowiadają na to buntami i powstaniami. Okupacja nie jest dobrym rozwiązaniem, ale często jedynym, ponieważ jeśli państwo samo nie radzi sobie z sytuacją, jaką wytworzyła się w nim musi czekać na pomoc i wysracie innych, którzy je poprowadzą i zagwarantują spokój. Okupacja terenu może ciągnąc się nawet latami.
Kategorie
- Mity (3)
- Najnowsza (15)
- Starożytność (7)
- Wojny (12)
- Wojsko (10)
Westerplatte
Najbardziej trudnym do obrony był południowy odcinek Westerplatte, gdzie krzaki i drzewa, ograniczając pole obserwacji naszych posterunków pozwalały nieprzyjacielskim żołnierzom podejść niepostrzeżenie pod mur. Tam niemieccy saperzy założyli ładunki wybuchowe. Żaden z niemieckich żołnierzy, biegnących do pierwszego ataku nie spodziewał się, że po ostrzale z dział pancernika obrońcy mogą stawić silny opór. Niemcy biegli wprost pod lufę wielkiego karabinu maszynowego; co najmniej kilkunastu żołnierzy nieprzyjacielskich padło w tej próbie sforsowania polskiej obrony. Po chwili odezwały się karabiny z placówki Prom, doskonale zamaskowane, o istnieniu której Niemcy nie wiedzieli. Żołnierze niemieccy poderwali się do ataku, ale na próżno, ponownie rozprószył ich celny atak. Przed wpół do siódmej wysłano informacje o wycofaniu się grupy niemieckiej z powodu dużej ilości ofiar. Niemcy odstępowali, zabierając z pola rannych i zabitych. Pancernik tego dnia otworzył ogień po raz drugi, ale tym razem kanonada trwała pól godziny. Przed godziną dziewiątą, niemiecka piechota morska, wsparta działem ponowiła atak. Sytuacja polskich obrońców była już znacznie trudniejsza, ponieważ zdradzono pozycje promu, odpierając pierwszy atak. Załoga promu liczyła dwadzieścia jeden osób, a naprzeciw nich Szlo prawie stu esesmanów i żołnierzy piechoty morskiej. Dowództwo promu zdało sobie sprawę, że nie ma szans na zwycięstwo w obliczu silniejszego liczebnie wroga, więc wycofywali się do wartowni numer 1. Niemcy ruszyli za nimi. Przekazano dowództwu meldunek, że zbliżają się do polskiej wartowni. Ściany wartowni zaprojektowano tak, aby mogły osłonić załogę przed odłamkami i pociskami karabinowymi, ale nie mogłyby wytrzymać wybuchów pocisków artyleryjskich, ale wartownie miały swoje sekrety. Do marca 1939 roku znali go tylko oficerowie i nieliczni podoficerowie. Reklama: cambridge academy opinie
Anglicy wiedzieli, że Niemcy, jeszcze przed wojną, zaczęli prace nad tajną bronią, ale nie znali szczegółów. Do 1943r. wywiad zgromadził wystarczającą ilość dokumentów, by Churchill uznał, że sprawa jest poważna. Powołano zespól do analizy owych danych. Zebrane przez wywiad informacje, dostarczane były do podziemnych pomieszczeń gabinetu wojennego w Londynie. Zdania wśród ekipy były podzielone w kwestiach możliwości niemieckiej broni. Niektórzy wierzyli, że Niemcy posiadali i rakiety i latające bomby, w związku z czym, zarządzono intensyfikację lotów zwiadowczych. Dużą ilość informacji na temat niemieckiej działalności uzyskano ze zwiadu fotograficznego. Poszukiwanie tajnej broni na podstawie zdjęć stało się nowym polem działania specjalistów, analizujących fotografie. Przełomem stało się pojawienie się na fotografii z Peneminde bezzałogowego samolotu. W czerwcu 1943 r. nowe zdjęcia potwierdziły istnienie bezzałogowego samolotu. Stało się jasne, że Niemcy przygotowują atak rakietowy na Anglię. Zaczęto się domagać natychmiastowego zbombardowania Peneminde. Miały one nie tylko zniszczyć bazę, ale także zabić naukowców i inne osoby, które mogły zagrozić swymi pracami Anglii. Nalot został przygotowany w tajemnicy. Nawet załogi bombowców nie wiedziały, co atakują. Mieszkańcy Peneminde byli przyzwyczajeni do warkotu bombowców, lecących tamtędy na Berlin. Anglicy zaczęli zrzucać bomby zapalające i burzące, a zaskoczona wyspa, wkrótce zamieniła się w chmurę ognia. Od angielskich bomb zginęło 738 osób, a wśród ofiar było wielu naukowców. Nalot ten poważnie zniszczył Peneminde i cofnął prace nad A4 o kilka krytycznych miesięcy. Skłonił tez Niemców do przeniesienia części prac na tereny Polski, poza zasięg brytyjskich bombowców. O ile prace nad A4 zostały wstrzymane, o tyle latająca bomba była gotowa do użytku. Nalot RAFu nie miał wpływu na produkcję latającej bomby. Do 1944 r. ta broń została dowieziona do wyrzutni. Loty zwiadowcze pozwoliły na zidentyfikowanie prawdopodobnych wyrzutni pocisków w kierunku Wielkiej Brytanii. Sporządzono mapę wybrzeża, na których było 100 takich miejsc. W następnych tygodniach na Londyn spadło ponad 3 tyś. V1, a ludzie na ziemi czuli się wobec nich bezradni. Rząd brytyjski był zaskoczony nasileniem bombardowań. Trudno było przygotować obronę bez wiedzy o broni. Stwierdzono, że najlepszym sposobem obrony jest zniszczenie V1, zanim dotrze do Londynu. Wykorzystano także amerykański system obrony. Nowa strategia była coraz skuteczniejsza i niszczono coraz więcej V1. 1 bomb skierowanych na Londyn osiągnęła cel. Hitler szykował kolejną, cichą broń, którą produkowano w Polsce. Polski ruch oporu namierzył i ukrył bombę V2, po czym skontaktował się z wywiadem brytyjskim. We wrześniu 1944 r. pierwsza rakieta A4 poleciała na Londyn. Tę broń wyróżniał brak ratunku przed jej działaniem. Pod koniec wojny Niemcy mieli tysiące takich bomb w zapasie, kiedy wyrzutnie zostały zajęte przez aliantów, bomby odpalano z samolotów. Ostatni pocisk odpalono na 6 tygodni przed końcem wojny. Po wojnie pojawiły się sprzeczne opinie o tej broni. Po wojnie rozpoczął się wyścig w zdobywaniu informacji o V2, a naukowcy, którzy pracowali dla Niemiec, zaczęli pracować dla amerykanów. Werner von Braun zrealizował swe marzenia w Stanach Zjednoczonych, kiedy to pierwszy człowiek wyładował na księżycu.