Pozwala miotać rakietami na bardzo odległe dystanse, ponieważ w dzisiejszych czasach rakiety, jakie stworzył człowiek, potrafią pokonywać odległości nawet do kilku tysięcy kilometrów, co oznacza dokładnie to, co wam się wydaje. Tak człowiek zna już technikę, która pozwala atakować wrogie systemy obronne i ofensywne na innych kontynentach bez obowiązku wkraczania na taki kontynent. Oczywiście systemy obronne są również bardzo doskonale rozwinięte, ponieważ skoro istnieje takie zagrożeni to trzeba jakoś unikać takich ataków, a więc system wczesnego wykrywana i tym podobne radary są bardzo często stosowane w różnych częściach kontynentów, aby pozwolić obronności państwa błyskawicznie reagować w takich przypadkach. Rakiet są bardzo niebezpieczną bronią, ponieważ mogą niszczyć bardzo zaawansowane struktury obronne. Jeżeli rakieta wykorzystuje w swojej głowicy technologię jądrową to oczywiście może zniszczyć całe miasta bez żadnych problemów, a co za tym idzie to oczywiście zginą całe miliony ludności cywilnej. Broń przeciw czołgom najczęściej jest stosowana bazooka, ponieważ daje nam możliwość miotania bardzo potężnych pocisków w jednostki wroga i wyrządza oczywiście ogromne szkody, ponieważ wybuch, jaki powoduje rani cel, w który została wystrzelona, ale dodatkowo rani również najbliższe jednostki znajdujące się w okolicy, ponieważ pocisk wystrzelony z bazooki posiada bardzo wielką siłę niszczycielską. Bazooka to dość mocno zaawansowane urządzenie niosące zagładę innym jednostkom, w które została wymierzona. Napisałem w nagłówku, że jest to broń przeciw czołgom, a to ze względu na siłę wybuchu, jaki powoduje, znaczy to oczywiście to, że potrafi naruszyć pancerz, jaki pokrywa jednostkę militarną, jaką jest czołg i zniszczyć jednostki znajdujące się w środku oraz naruszyć urządzenia namierzające i odpowiadające za poruszanie się odpowiedniego czołgu. Bazooki w dzisiejszych czasach zostały bardzo zmodernizowane i potrafią podążać za celem raz namierzonym przez dość długi okres i dystans, na przykład do zestrzelenia helikoptera.
Kategorie
- Mity (3)
- Najnowsza (15)
- Starożytność (7)
- Wojny (12)
- Wojsko (10)
Westerplatte
Najbardziej trudnym do obrony był południowy odcinek Westerplatte, gdzie krzaki i drzewa, ograniczając pole obserwacji naszych posterunków pozwalały nieprzyjacielskim żołnierzom podejść niepostrzeżenie pod mur. Tam niemieccy saperzy założyli ładunki wybuchowe. Żaden z niemieckich żołnierzy, biegnących do pierwszego ataku nie spodziewał się, że po ostrzale z dział pancernika obrońcy mogą stawić silny opór. Niemcy biegli wprost pod lufę wielkiego karabinu maszynowego; co najmniej kilkunastu żołnierzy nieprzyjacielskich padło w tej próbie sforsowania polskiej obrony. Po chwili odezwały się karabiny z placówki Prom, doskonale zamaskowane, o istnieniu której Niemcy nie wiedzieli. Żołnierze niemieccy poderwali się do ataku, ale na próżno, ponownie rozprószył ich celny atak. Przed wpół do siódmej wysłano informacje o wycofaniu się grupy niemieckiej z powodu dużej ilości ofiar. Niemcy odstępowali, zabierając z pola rannych i zabitych. Pancernik tego dnia otworzył ogień po raz drugi, ale tym razem kanonada trwała pól godziny. Przed godziną dziewiątą, niemiecka piechota morska, wsparta działem ponowiła atak. Sytuacja polskich obrońców była już znacznie trudniejsza, ponieważ zdradzono pozycje promu, odpierając pierwszy atak. Załoga promu liczyła dwadzieścia jeden osób, a naprzeciw nich Szlo prawie stu esesmanów i żołnierzy piechoty morskiej. Dowództwo promu zdało sobie sprawę, że nie ma szans na zwycięstwo w obliczu silniejszego liczebnie wroga, więc wycofywali się do wartowni numer 1. Niemcy ruszyli za nimi. Przekazano dowództwu meldunek, że zbliżają się do polskiej wartowni. Ściany wartowni zaprojektowano tak, aby mogły osłonić załogę przed odłamkami i pociskami karabinowymi, ale nie mogłyby wytrzymać wybuchów pocisków artyleryjskich, ale wartownie miały swoje sekrety. Do marca 1939 roku znali go tylko oficerowie i nieliczni podoficerowie. Reklama: szkolenia negocjacje
Dedal był mieszkańcem greckiego miasta Ateny. Należał do rodziny królewskiej. Był bardzo zdolnym, utalentowanym człowiekiem. Nie miał żadnych trudności w rzemiosłach budowlanych, wynalazkach, był kowalem oraz rzeźbiarzem. Cieszył się ogromnym szacunkiem, jednak tego było mu mało – zazdrościł wszystkim sławy i bogactwa. Jego siostrzeniec w jednym okazał się lepszym – wynalazł piłę, co doprowadziło go do furii, w której zabił go. Wygnano go wtedy z Aten i zatrzymał się na Krecie, gdzie zbudował dla tamtejszego króla Minosa labirynt. Ten zachwycony jego geniuszem zabronił mu opuszczać miasto. Wymyślił więc sposób ucieczki, którego kluczem były skrzydła sklejone woskiem. Uciekając z synem wznieśli się na nich wysoko pod niebo. Ikar po raz pierwszy czuł w życiu takie podniecenie, więc zaczął lecieć coraz wyżej mimo iż Dedal wcześniej ostrzegał go, iż to może skończyć się tragicznie. Ikar nie usłuchał, spadł, zabijając się, a ojciec osiadł w małym miasteczku . Syzyf był bardzo bogatym władcą miasta Korynt. Ludzie bardzo go sobie cenili, był porządnym człowiekiem. Takim samym szacunkiem darzyli go Bogowie, z związku z czym zapraszali go na wielkie uczty na Olimp. Czego nigdy nie robili z innym człowiekiem, jemu pozwolili skosztować boskiej ambrozji. Jednak Syzyf był typowym plotkarzem, zatem często po powrocie na ziemię, do miasta Korynt, lubił opowiadać, co piszczy w bożej trawie. Był bardzo niedyskretny, a kiedy dowiedzieli się o tym mieszkańcy Olimpu, zesłali do niego boga śmierci. Jednak Syzyf uwięził go i udało mu się uciec. Kiedy piekło zaczęło się wyludniać Bogowie wysłali jeszcze jednego boga, by uwolnił poprzedniego i żeby obydwaj zrobili z krnąbrnym Syzyfem porządek. Syzyf w międzyczasie żył spokojnie w innym mieście, ale został namierzony i przyszła pora na karę. Postanowiono, że będzie wtaczał na wielką górę wielki kamień, a tuż przed końcem zawsze mu się obsunie i przez to będzie musiał zaczynać od początku. Syzyf zaczął swoją wieczną pracę.