Benedykt XV Został wybrany na urząd papieża trzeciego września 1914 roku. Zmarł wskutek choroby grypowej dwudziestego drugiego stycznia 1922 roku. Tuż po wyborze na papieża , musiał zmierzyć się z wieloma problemami jakie niesie ze sobą wojna. Organizował na olbrzymią skalę pomoc dla ofiar wojny i jeńców. Umożliwiał kontakt żołnierzy z ich rodzinami. Wydawał liczne odezwy do państw uczestniczący w wojnie o pokój , całkowite zaprzestanie działań wojennych. Był zwolennikiem przyznania Polsce statusu niepodległościowego. Wydał dwie encykliki w latach 1914 i 1920. Pierwsza traktowała o problemach wojny , druga zaś o sytuacji politycznej na świecie. W roku 1919 stworzył dogodne warunki do zawierania konkordatów ( czyli umów) z państwem watykańskim. Za jego pontyfikatu rozpoczęła się nowa era misji katolickich , ogłosił również nowy Kodeks Prawa Kanonicznego. Jak większość biskupów Rzymu, jego szczątki zostały złożone w bazylice św. Piotra w Rzymie. Rzeźba przedstawiająca jego postać znajduje się w tej bazylice. Wybrany dwudziestego ósmego października 1958 roku. Zmarł trzeciego czerwca 1963 roku. Istotnym faktem całego pontyfikatu tego papieża jest to , że zdobył on uznanie anglikanów i luteranów. Jako pierwszy papież spotkał z arcybiskupem Canterbury, było to pierwsze spotkanie od czasów ekskomuniki Elżbiety Tudor. Zdobył serca wielu osób swoją serdecznością i ciepłem. Dystansował się wobec etykiety watykańskiej choć zawsze jej przestrzegał. Zaskoczył wszystkich postanowienie zwołania Soboru Trydenckiego II i to w przeciągu kilku miesięcy. Jednak jak wiadomo wszystko się powiodło. Potępiał komunistów czego wyrazem było ekskomunikowanie Fidela Castro. Stwierdzi , że katolicy nie mogą popierać komunistycznych reżimów. Jan Paweł II ogłosił go w 2000 roku błogosławionym. Uznany przez magazyn Time człowiekiem roku 1962. Przez wielu nazywany ” uśmiechniętym papieżem”. W pewien sposób związany był z Polską poprzez ogłoszenie Matki Boskiej Królowej Polski patronką naszej ojczyzny. Zmarł na raka żołądka w wyniku wewnętrznych krwotoków. Jan Paweł I. Został wybrany przez konklawe papieżem dwudziestego szóstego sierpnia 1978 roku, zmarł trzydzieści trzy dni później, dwudziestego ósmego września 1978 roku. Urodził się we włoskiej prowincji Belluno. W ubogiej robotniczej, wielodzietnej rodzinie. Jego ojciec był socjalistą i wrogiem Kościoła. Jego matka była zaś katoliczką i to głównie dzięki niej wstąpił do seminarium. Choć co bardziej dziwne zgodził się na to i ojciec. W roku 1935 otrzymał święcenia kapłańskie. Jako pierwszy papież spotkał się z wysoko postawionym przedstawicielem Cerkwi Prawosławnej metropolią Nikodemem, który w dziwnych okolicznościach zmarł na rękach papieża. Zaraz po wyborze na urząd zadecydował , że nie będzie noszony w lektyce. Nie zgadzał się również na noszenie tiary papieskiej , uważał , że symbolizuje ona przepych. Nigdy nie korzystał z gotowych przemówień, sam zawsze pisał swoje przemówienia bądź mówił z pamięci. Proces beatyfikacyjny Jana Pawła I rozpoczął się w 2003 roku. Wstępna faza zakończyła się w 2006 roku. Obecnie ów proces jest w toku.
Kategorie
- Mity (3)
- Najnowsza (15)
- Starożytność (7)
- Wojny (12)
- Wojsko (10)
Westerplatte
Najbardziej trudnym do obrony był południowy odcinek Westerplatte, gdzie krzaki i drzewa, ograniczając pole obserwacji naszych posterunków pozwalały nieprzyjacielskim żołnierzom podejść niepostrzeżenie pod mur. Tam niemieccy saperzy założyli ładunki wybuchowe. Żaden z niemieckich żołnierzy, biegnących do pierwszego ataku nie spodziewał się, że po ostrzale z dział pancernika obrońcy mogą stawić silny opór. Niemcy biegli wprost pod lufę wielkiego karabinu maszynowego; co najmniej kilkunastu żołnierzy nieprzyjacielskich padło w tej próbie sforsowania polskiej obrony. Po chwili odezwały się karabiny z placówki Prom, doskonale zamaskowane, o istnieniu której Niemcy nie wiedzieli. Żołnierze niemieccy poderwali się do ataku, ale na próżno, ponownie rozprószył ich celny atak. Przed wpół do siódmej wysłano informacje o wycofaniu się grupy niemieckiej z powodu dużej ilości ofiar. Niemcy odstępowali, zabierając z pola rannych i zabitych. Pancernik tego dnia otworzył ogień po raz drugi, ale tym razem kanonada trwała pól godziny. Przed godziną dziewiątą, niemiecka piechota morska, wsparta działem ponowiła atak. Sytuacja polskich obrońców była już znacznie trudniejsza, ponieważ zdradzono pozycje promu, odpierając pierwszy atak. Załoga promu liczyła dwadzieścia jeden osób, a naprzeciw nich Szlo prawie stu esesmanów i żołnierzy piechoty morskiej. Dowództwo promu zdało sobie sprawę, że nie ma szans na zwycięstwo w obliczu silniejszego liczebnie wroga, więc wycofywali się do wartowni numer 1. Niemcy ruszyli za nimi. Przekazano dowództwu meldunek, że zbliżają się do polskiej wartowni. Ściany wartowni zaprojektowano tak, aby mogły osłonić załogę przed odłamkami i pociskami karabinowymi, ale nie mogłyby wytrzymać wybuchów pocisków artyleryjskich, ale wartownie miały swoje sekrety. Do marca 1939 roku znali go tylko oficerowie i nieliczni podoficerowie. Reklama:
Feldmarszałek Rommel miał popełnić samobójstwo.Nie pozostawiono mu żadnego wyboru. Hitler chciał za wszelką cenę uniknąć ujawnienia faktu, że Rommel Bral udział w spisku. Czternastego października 1944 roku dwaj generałowie ze sztabu Hitlera przyjechali do domu Rommela; przywieźli cyjanek. Rómmel doskonale wiedział, czego się spodziewać; gestapowcy po cywilnemu otoczyli jego dom. Wiele rzeczy wskazuje na to, że nawet w godzinie śmierci Rommel nie potrafił się całkowicie odciąć od Hitlera. Dostał piętnaście minut na pożegnanie, a potem opuścił dom, a syn odprowadził go do samochodu. Wkrótce potem Rommel zażył truciznę, oczywiście, lekarz sfałszował akt zgonu: stwierdził atak serca w wyniku ran, odniesionych na froncie zachodnim. W południowoniemieckim miasteczku, podczas pogrzebu państwowego, zarządzonego przez Hitlera, naród niemiecki zegnał się z Marszalkiem Rommelem. Uroczystość rozpoczęto marszem żałobnym, potem nastąpiła mowa pogrzebowa. Można było odnieść wrażenie, że powodu katastrofy, do której doszło Rómmel miał poczucie zmarnowanego życia. Erwin Rommel przeszedł długą drogę od ulubionego generała do wroga Hitlera.Na końcu tej drogi był gotowy zrobić coś, co było nie do pomyślenia i przypłacił to życiem. Uważa się, że Rommel do końca był konsekwentny. Gdyby przeżył, byłby pewnie strzępem człowieka i prawdopodobnie w ostatnich chwilach swojego życia czul, ze stoi po właściwej stronie. W każda rocznicę śmierci Rommela, przy jego grobie spotykają się dawni wrogowie, pochylając Glowy przed człowiekiem, który chciał zrobić wielką karierę i był do samego końca wdzięczny swojemu opiekunowi i przywódcy. Składają hołd człowiekowi, który odmówił dokonywania zbrodni, ale cały czas służył zbrodniarzowi. Był człowiekiem, który chciał się pozbyć Hitlera, ale nie potrafił się od niego odciąć; był człowiekiem pełnym sprzeczności. W pewnym sensie można stwierdzić, że Rommel obrósł specyficzną legendą. Miał wielu zwolenników, ale nie brakowało mu także przeciwników. Świat jest pelę wielu sprzeczności, a jedną z nich był feldmarszałek Rommel. Jakby nie patrzeć, historia ma poświeciła mu swoją część, tak samo, jak poświeciła ją zagorzałym nazistom, jak i komunistom. Naród niemiecki, jak każdy inny był podzielony w swoich przekonaniach.Prawdą jest, że Hitler omamił większość społeczeństwa swoimi zapędami panowania nad całym światem. Wielu popierało jego politykę eksterminacji narodów podbitych. Wielu zaraziło się wielką i fanatyczną nienawiścią do innych narodów, a jednocześnie fanatycznym uwielbieniem do swojego wodza. Praktycznie, gdyby nie fanatyzm, przypuszczalnie, Niemcy nie zdołaliby opanować w tak krótkim czasie ogromnego obszaru Europy. Jednak w tym wielkim i bardzo brutalny świecie, przepełnionym fanatyzmem było wielu, którzy sprzeciwiali się polityce nazistowskiej oraz temu, w jaki sposób traktują oni ludzi. Hitler nie tylko niszczył inne narody. Z zaciekłością niszczył także swoich przeciwników we własnym kraju i własnej narodowości. Wielu z nich przplacilo życiem swoje poglądy. Można mieć nadzieję, że po takich doświadczeniach, więcej nikt nigdy nie będzie chciał dokonywać tak nikczemnych zbrodni, zbrodni, które wycisnęły piętno nie tylko na narodach podbitych, ale na całym świecie i wielu dźwiga to piętno do dnia dzisiejszego.
Na Harvard Obama trafił w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym ósmym roku, a w dwa lata później został jednogłośnie wybrany na prezesa Harvard Law Reviev, który był bardzo prestiżowym pismem zajmującym się zagadnieniami prawniczymi. Redaktorami tego pisma było zrzeszenie niezależnych studentów pasjonujących się dziennikarstwem. Był prezesem tej gazety po raz pierwszy odkąd istniała, czyli od stu czterech lat. Gdy ukończył studia z wyróżnieniem postanowił powrócić do Chicago, gdzie pracował w wydziałach głosujących. Został prawnikiem kancelarii Miner, a przez następne trzy lata zajął się reprezentowaniem społecznych działaczy. Bardzo dużo uwagi poświęcał wszelkiego rodzaju dyskryminacjom – rasowym, etnicznym, seksistowskim – za co zyskał sobie bardzo dużą estymę. Wszyscy go lubili. W tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym szóstym roku Barack Obama został wybrany na stanowego senatora stanu Iliinois. Podczas swojej owocnej kadencji zorganizował między innymi radykalną Partię Czarnych Panter. Ludzie z czasem przekonywali się do jego polityki. Wielu w nią wątpiło, kiedy na pierwszy plan postawił sobie dać Afroamerykańczykom godność, ale potem zabierał się równie dziarsko za inne działania. Wiele ustaw dzięki niemu, które nie podobały się społeczności, zostawały przegłosowane. Ludzie cenili go za to, że głosował za ludność, z nie siebie. Był ich reprezentantem. Obama przedstawił kongresowi Iraq War De-Escalation Act. Był to wielki projekt ustawy o ostatecznym zakończeniu konfliktu zbrojnego w Iraku, co ludzie przyjęli wielkimi oklaskami. Ludzie byli w niebowzięci. Nie chcieli już, by Ameryka za każdym razem wysyłała swoje wojska w serca konfliktu, nawet kiedy nie była w to zamieszana. Zresztą niewiele osób wierzyło jeszcze, że wysłanie tam pokojowych sił miało na celu stworzenie faktycznego pokoju. Co prawda, rząd Saddama Hussajna został obalony, a sam demoniczny dyktator stracony, ale zbrojeniowe konflikty trwały nadal, a rząd Georga W. Busha okazał swoje prawdziwe oblicze – od początku chodziło mu o zdobycie odpowiednich uprawnień, by zająć się tamtejszą ropą. Co prawda ustawa ta nie przeszła, ale została dość wyraźnie nagłośniona. Mało tego – Obama już projektował ustawę mówiącą o niesieniu pomocy wszystkim tym, którzy w Iraku lub Afganistanie odnieśli stałe obrażenia i oczekują pomocy. Jego ustawa zakładała finansową pomoc każdej pokrzywdzonej przez wojnę osobie – czy to był zraniony żołnierz czy rodzina poległego żołnierza. Każdy miał zostać w jakiś sposób wynagrodzony. To nie zwróci zdrowia ani życia bohaterów z Iraku – mówi podczas jednego z wielu przemówień – ale chociaż trochę, mam nadzieje, zminimalizuje ból po stracie. Wybory prezydenckie były blisko. Obama, rzecz jasna, wystartował jako pierwszy. Choć był znanym już politykiem w Stanach Zjednoczonych, niezbyt wiele krajów wiedziało, kto może być faworytem tamtejszych wyborów. Obama od początku prowadził. Bush nie deklarował swojego poparcia, chociaż, jak twierdził, miał osobę, która według niego powinna przejąć rząd. Formalne ogłoszenie prezydenta USA odbyło sie piętnastego grudnia w dwa tysiące ósmym roku. Zaprzysiężono go na ten urzad dwudziestego stycznia, następnego roku. Polityka Obamy jest dość jasna – jak najmniej zbrojnego stroszenia piórek. Przede wszystkim chce zlikwidować umiejscowioną na Kubie stację więzienną Guantanamo Bay, w której przechowywani są najgroźniejsi przestępcy, między innymi współ terroryści odpowiadający za ataki na World Trade Center w 2001 roku. Względem Polski okazało się szybko, jakie ma plany – przede wszystkim chciał zniwelować plany postawienia tarczy antyrakietowej, do czego niezbyt przychylna była rosyjska władza. Powodowało to napięcia między państwami, a Chiny przyglądały się temu wszystkiemu. Obama jak na razie podoba się Amerykańskiej społeczności. Jak będzie potem? Przed nim długa droga poznania, z czego tak naprawdę jest zrobiony.
Przez cały sierpień 1939 roku załoga składnicy tranzytowej na Westerplatte budowała polowe umocnienia. Prace trwały wyłącznie w nocy, co pozwalało ukryć je przed Niemcami, którzy z wysokich budynków, na brzegu kanału portowego mieli doskonały wgląd w to, co działo się na terenie polskiej placówki. Polskie dowództwo zdawało sobie sprawę, że w przypadku konfliktu Westerplatte będzie pierwszym celem niemieckiego ataku, dlatego wzmacniano siły. Na Westerplatte przemycono dwa działa przeciwpancerne kalibru pięćdziesiąt pięć milimetrów i cztery moździerze. W cywilnych ubraniach Przybylo osiemdziesięciu jeden żołnierzy i w ten sposób liczebność załogi wzrosła do nieco ponad dwuseto żołnierzy. Dwudziestego trzeciego sierpnia z drugiej strony kanału portowego dobiegały odgłosy wielkiej niemieckiej fety. Wieczorem i w nocy niemieccy mieszkańcy miasta świętowali zarządzenie senatu wolnego miasta Gdańsk, który odrzucił międzynarodową kontrolę, czyniąc z Gdańska niezależne państwo. Niemiecka wrogość wobec Polski była już widoczna nakaż dym kroku. Na ulicach Gdańska było coraz więcej żołnierzy. Przez centrum ciągnęły transporty wojska z ciężką bronią. To już nie była tylko demonstracja siły. Zagrożenie agresją niemiecką stawało się coraz bardziej realne, a praktycznie w tym dniu było oczywiste, choć Polacy o tym jeszcze nie wiedzieli do końca. Dwudziestego piątego sierpnia 1939 roku pancernik Shlezwick Holstein, idący do Gdańska zastopował maszyny na pełnym morzu. Do burty zaczęły dobijać trałowce, jeden po drugim, a z ich pokładów wspinali się na burtę pancernika żołnierze piechoty marynarki wojennej. Nad ranem, pancernik, prowadzony przez dwa holowniki wszedł do kanału portowego i zatrzymał się w głębi portu, gdzie odbyła się uroczystość powitania. Oficjalnie, pancernik przybył z kurtuazyjną wizytą z okazji dwudziestej piątej rocznicy zatonięcia na Bałtyku krążownika Magnum. Zgodnie z protokółem, dowódca pancernika zszedł na ląd, aby złożyć wizytę Wysokiemu komisarzowi Polski w Gdańsku, którą ten rewizytował jeszcze tego samego dnia. Trzydziestego pierwszego sierpnia, przed północą, dwustu dwudziesto pięcioosobowy oddział piechoty morskiej zszedł z pokładu pancernika i zajął pozycje wyjściowe Mewim Szańcu, stałym forcie, odległym o czterysta metrów od bramy polskiej składnicy tranzytowej na Westerplatte. Rozkaz nakazywał pełną gotowość bojową na godzinę trzecią trzydzieści. Jednocześnie nad brzegiem kanału portowego Niemcy zaczęli przygotowywać stanowiska i mieli wspierać atak. Pluton karabinów maszynowych zajął miejsca, dalej ustawiono karabiny maszynowe niemieckiej służby ochrony wybrzeża i agańskiej policji. Ogółem Niemcy przygotowali do szturmu na Westerplatte prawie trzy tysiące trzystu żołnierzy.