Mity greckie powstały w czasach starożytnej Grecji. Były to czasy tak odległe i dawne, że pismo wtedy nie było jeszcze w powszechnym użytku. Dlatego też mity przekazywane były głównie z ust do ust aż do czasu, aż ktoś, kto miał dostęp do papieru oraz pióra – a były to osoby zazwyczaj zamożne – postanowił je spisać. Dlatego prawdopodobnie te mity, które znane są do dzisiaj, są tylko małym ułamkiem całej greckiej mitologii. Najważniejszym dokumentalistą mitów, był oczywiście Homer, wielki autor „Iliady” oraz „Odysei”, gdzie ustanowił kolejność mitów oraz powiązał wszystkich Bogów, jakie w nich występowały, podobnie jak i bohaterów. Mity są jednym z największych dzieł literackich, jakie udało się stworzyć człowiekowi. Mimo ogromu czasu, lat, dziesiątek lat oraz stuleci nadal są aktualne, a ich interpretacje pojawiają się niemal cały czas, w zmienionej tylko formie. To stanowi o ich unikalnych wartościach oraz ponadczasowych walorach. Chociaż najsłynniejsze mity powstawały właśnie w Grecji, bardzo duża ich część wywodzi się także z innych krajów. Ze względu na pierwszy materiał, na których były przekazywane wszystkie mity, czyli ludzkie usta, mity mogły na przestrzeni lat ulec zmianie, zanim zostały zapisane. Kto był ich pierwszym twórcą, jacy ludzie wymyślali te bajeczne historie, które inspirują do dziś? Najprawdopodobniej byli to podróżnicy, poeci, wielcy myśliciele oraz zwyczajni ludzie, czyli krótko mówiąc wszyscy. Sami twórcy mitów doczekali się własnych pieśni, w których śpiewający czczą ich mądrość. Niewielu wie, iż niektóre mity były początkowo treścią umieszczoną w pieśniach, a dopiero potem zostały przekształcone na formę w pełni literacką. Wiele z nich było także o wiele bardziej skromne w treści, a resztę opowiadaną dzisiaj w opowieściach dopisali współcześni pisarze. A dlaczego powstawały mity? Z różnych powodów. Ludzie od zawsze byli zainteresowani sprawami niemożliwymi, niedoścignionymi. Intrygowały ich sytuacje, w których z całą pewnością nigdy nie będą uczestniczyć, więc tworzyli na ich temat historie. Dużą zasługę odegrała także religia – ludzie chcieli w ten sposób poczuć się bliżej swoich Bogów i poznać ich z innej strony. Czy mity posiadają w sobie wartości moralne, może jakieś wnioski? Oczywiście, właściwie każdy mit jest osobną anegdotą zakończoną konkretną puentą skierowaną do ludzi, którzy wybierają życie w podróży. Bardzo wiele dzisiejszych znaczeń, powiedzeń oraz anegdot opiera się na greckich mitach oraz ich właściwościach. Kto bowiem nie słyszał o Dedalu i Ikarze, ojcu i synu, chcących uciec z niewoli, więc skonstruowali wespół skrzydła. Uciekli na nich, mimo to Ikar postanowił nie słuchać rad ojca i wznieść się bliżej Słońca, co roztopiło jego woskowe skrzydła. Wniosek jest oczywisty – żeby trzymać swoje ostrogi na smyczy, słuchać rad starszych, bardziej doświadczonych i obytych ze światem. A kto nie wykonywał w życiu pracy polegającym na bezsensownym wykonywaniu czynności, a potem musiał to od początku powtarzać? No jasne – syzyfowa praca jest tak powszechna, że chyba nie ma osoby, która nie skojarzyłaby tego stwierdzenia. Tak więc mity od początku do końca niosą w sobie pewne przestrogi, rady oraz życiowe wskazówki. Początkowo postać ta nie była uznawana za bóstwo, a jedynie tak określano wszystkie groźne żywioły, od deszczów, poprzez silne wiatry, tornada, wybuchy wulkanów itp. Dopiero drogą ewolucji stał się Bogiem. Bardzo ważnym krokiem w jego powstawaniu był ten, który wykonał Homer, nazywając go po raz pierwszy Bogiem Bogów, usadzając go na samym szczycie największej hierarchii. Zeus był uznawany za Boga mądrości, ładu i porządku, którego wiecznie pilnował, a wszelkie konflikty łagodził właśnie wyładowaniami atmosferycznymi. Cały boski świat, jaki się ukształtował, zaczynał się od niego, on ustalał zasady, nakazywał, zakazywał oraz doradzał. Był władcą absolutnym, potężnym i wielkim mędrcem, boskim uosobieniem mądrości i chwały. Co ciekawe, nie on jednak był wszechpotężny, a Los, bezosobowa postać, kierująca od początku do końca poczynaniami tak Bogów, jak i wszystkich ludzi. Także Zeus podlegał jego wyrokom, osądom. Mimo wszystko był najbardziej czczonym Bogiem w Grecji. Hades jest przedstawiany jako czarny Bóg, panujący całym światem umarłych. Był synem Kronosa oraz Rei, mężem Persefony, a także bratem Zeusa oraz Posejdona. Był głównym zarządcą dusz zmarłych, był uważany za bezlitosnego władcę, przy którym każdy inny czuł strach i szacunek. Był wiecznie otoczony wszelkiego rodzaju sługami oraz pomagierami, był brutalny i bezwzględny, nikt, kto mu podlegał, nie mógł czuć się bezpiecznie i luźno. Hades był również greckim odpowiednikiem chrześcijańskiego Piekła, do którego trafiali wszyscy grzesznicy. Sam Hades natomiast przedstawiany był w posągach jako brodaty mężczyzna z siwą brodą. Trzymał w jednej ręce róg obfitości, zaś w drugiej narzędzia rolnicze. Był obiektem modlitw wszelkich robotników – ci uważali go za rozdawcę bogactw. Jednak do Hadesu, piekła, nie trafiali wszyscy , bo było jeszcze Elizjum, czyli to, co w chrześcijańskiej religii przedstawiane jest jako Niebo. Hades pojawia się także jako szatan w wielu współczesnych historiach, ale cechy charakteru zachowując w stu procentach.
Kategorie
- Mity (3)
- Najnowsza (15)
- Starożytność (7)
- Wojny (12)
- Wojsko (10)
Westerplatte
Najbardziej trudnym do obrony był południowy odcinek Westerplatte, gdzie krzaki i drzewa, ograniczając pole obserwacji naszych posterunków pozwalały nieprzyjacielskim żołnierzom podejść niepostrzeżenie pod mur. Tam niemieccy saperzy założyli ładunki wybuchowe. Żaden z niemieckich żołnierzy, biegnących do pierwszego ataku nie spodziewał się, że po ostrzale z dział pancernika obrońcy mogą stawić silny opór. Niemcy biegli wprost pod lufę wielkiego karabinu maszynowego; co najmniej kilkunastu żołnierzy nieprzyjacielskich padło w tej próbie sforsowania polskiej obrony. Po chwili odezwały się karabiny z placówki Prom, doskonale zamaskowane, o istnieniu której Niemcy nie wiedzieli. Żołnierze niemieccy poderwali się do ataku, ale na próżno, ponownie rozprószył ich celny atak. Przed wpół do siódmej wysłano informacje o wycofaniu się grupy niemieckiej z powodu dużej ilości ofiar. Niemcy odstępowali, zabierając z pola rannych i zabitych. Pancernik tego dnia otworzył ogień po raz drugi, ale tym razem kanonada trwała pól godziny. Przed godziną dziewiątą, niemiecka piechota morska, wsparta działem ponowiła atak. Sytuacja polskich obrońców była już znacznie trudniejsza, ponieważ zdradzono pozycje promu, odpierając pierwszy atak. Załoga promu liczyła dwadzieścia jeden osób, a naprzeciw nich Szlo prawie stu esesmanów i żołnierzy piechoty morskiej. Dowództwo promu zdało sobie sprawę, że nie ma szans na zwycięstwo w obliczu silniejszego liczebnie wroga, więc wycofywali się do wartowni numer 1. Niemcy ruszyli za nimi. Przekazano dowództwu meldunek, że zbliżają się do polskiej wartowni. Ściany wartowni zaprojektowano tak, aby mogły osłonić załogę przed odłamkami i pociskami karabinowymi, ale nie mogłyby wytrzymać wybuchów pocisków artyleryjskich, ale wartownie miały swoje sekrety. Do marca 1939 roku znali go tylko oficerowie i nieliczni podoficerowie. Reklama:
Dedal był mieszkańcem greckiego miasta Ateny. Należał do rodziny królewskiej. Był bardzo zdolnym, utalentowanym człowiekiem. Nie miał żadnych trudności w rzemiosłach budowlanych, wynalazkach, był kowalem oraz rzeźbiarzem. Cieszył się ogromnym szacunkiem, jednak tego było mu mało – zazdrościł wszystkim sławy i bogactwa. Jego siostrzeniec w jednym okazał się lepszym – wynalazł piłę, co doprowadziło go do furii, w której zabił go. Wygnano go wtedy z Aten i zatrzymał się na Krecie, gdzie zbudował dla tamtejszego króla Minosa labirynt. Ten zachwycony jego geniuszem zabronił mu opuszczać miasto. Wymyślił więc sposób ucieczki, którego kluczem były skrzydła sklejone woskiem. Uciekając z synem wznieśli się na nich wysoko pod niebo. Ikar po raz pierwszy czuł w życiu takie podniecenie, więc zaczął lecieć coraz wyżej mimo iż Dedal wcześniej ostrzegał go, iż to może skończyć się tragicznie. Ikar nie usłuchał, spadł, zabijając się, a ojciec osiadł w małym miasteczku . Syzyf był bardzo bogatym władcą miasta Korynt. Ludzie bardzo go sobie cenili, był porządnym człowiekiem. Takim samym szacunkiem darzyli go Bogowie, z związku z czym zapraszali go na wielkie uczty na Olimp. Czego nigdy nie robili z innym człowiekiem, jemu pozwolili skosztować boskiej ambrozji. Jednak Syzyf był typowym plotkarzem, zatem często po powrocie na ziemię, do miasta Korynt, lubił opowiadać, co piszczy w bożej trawie. Był bardzo niedyskretny, a kiedy dowiedzieli się o tym mieszkańcy Olimpu, zesłali do niego boga śmierci. Jednak Syzyf uwięził go i udało mu się uciec. Kiedy piekło zaczęło się wyludniać Bogowie wysłali jeszcze jednego boga, by uwolnił poprzedniego i żeby obydwaj zrobili z krnąbrnym Syzyfem porządek. Syzyf w międzyczasie żył spokojnie w innym mieście, ale został namierzony i przyszła pora na karę. Postanowiono, że będzie wtaczał na wielką górę wielki kamień, a tuż przed końcem zawsze mu się obsunie i przez to będzie musiał zaczynać od początku. Syzyf zaczął swoją wieczną pracę.
Prometeusz był jednym z kilku olbrzymów, sługów Zeusa, którzy mieli potężne moce. Był także wynalazcą. Pewnego dnia wpadł na pomysł, by ulepić z gliny człowieka – i to była pierwsza żyjąca istota ludzka, jaka otworzyła oczy. Kiedy jego dzieci zaczęły prowadzić normalne życie, zabrakło im ognia, więc ten wykradł go swoim boskim sąsiadom i ofiarował ludziom. Był nieposłusznym olbrzymem, kpił ze wszystkich, raz nawet postanowił zakpić z Zeusa, co zesłało na niego klątwę. Rozwścieczony, upokorzony dowcipem Zeus rozkazał przybić Prometeusza do najwyższego szczytu skały na Kaukazie, gdzie codziennie miał przylatywać ogromny orzeł i wyszarpywać z niego wnętrzności, a te z kolei potem odrastały. To miała być jego pokuta. Ponadto Zeus zesłał ludziom Pandorę, która przyniosła ludziom wszystkie możliwe nieszczęścia i katastrofy. Kiedy Herakles uznał, że Prometeusz dość się nacierpiał, uwolnił go, a ten do końca swoich dni musiał tylko chodzić z pierścieniem na palcu, wykutym ze skały, na której był uwięziony. Co było przed Bogami? Coś musiało być przecież, a ten mit stara się na to pytanie odpowiedzieć. Na początku był Chaos, jeden wielki burdel, nieuporządkowany bałagan wszechrzeczy, wielki kosmiczny miszmasz wszystkich wymiarów, światów, planet. Bogowie są jeszcze tylko znaczeniem, nie istnieją. Z Chaosu udało się wydostać dwóm bóstwom – Uranosie i Gaji. Potem poszło z górki, zaraz później pojawiły się Ziemia, Woda, Ogień, Życie, Zwierzęta. Uranos i Gaja byli ojcami wszystkiego, udało im się założyć trzy rody: tytanów, kiklopów oraz sturakich. Tytani byli bardzo potężni, więc Uranos kazał wtrącić ich do lochu, ponieważ bał się ich. Na to jednak nie zgodził się Kronos. Udało mu się okaleczyć ojca i dzięki temu zostać władzą absolutnym wszechświata. Dalsze przypadki były bardzo konfliktowe, ale w efekcie narodzili się bogowie: Hera, Hades, Demeter, Hestia oraz Posejdon. Oraz oczywiście przyszły bóg świata, czyli Zeus. Po długich bitwach zwyciężyli bogowie i podzielili się władzą, każdy otrzymał swoją działkę i tak rozpoczęła się wielka era mitów greckich.